19 kwi 2015

Travel Diary / Easter 2015 (part 4)

God morgen!
Tu Lou
c.d. mojego wyjazdu (dzisiaj to już końcówka)

Holandia - po co się ograniczać?
Day 7-

Z Antwerpii ruszyliśmy do holenderskiego Middelburga.





 Stamtąd pojechaliśmy nad holenderskie morze, zimne było.


Następnie udaliśmy się do Schiedam, aby zobaczyć największy wiatrak na świecie.


Kolejnym punktem na trasie był Amsterdam.

Amsterdam - uważaj na rowery!



W tych barkach ludzie mieszkają okrągły rok. Wyobrażacie to sobie?



Wszędzie te rowery...


 Tradycyjna holenderska zabudowa.

Holendrzy na śniadanie jedzą kanapki z masłem i posypką czekoladową. Dowiedziałam się tego
w jednym hotelu. Spróbowałam i naprawdę dobre, polecam!

Day 8-

Zanim pożegnaliśmy ojczyznę wiatraków i tulipanów zwiedziliśmy jeszcze Boutrange. 


Armata! O jaka wielka, pod każdym kołem drewniana belka!

I pojechaliśmy do Danii.


W Ribe było zimno! Bardzo zimno!  



Widzicie, ta pani na reklamie też marznie ;)

Po drodze do Polski zahaczyliśmy jeszcze o Berlin. 

I to tyle! 
Będąc we Francji usłyszałam w radiu tę o to piosenkę, mi się podoba, a co wy sądzicie?
Wasza Lou 



3 komentarze: