29 gru 2014

I SESJA ZIMOWA

Hej♥ Przepraszam, że przez długi czas mnie nie było, że dosłownie przestałam istnieć w blogosferze... chciałam zobaczyć, czy spadnie liczba wyświetleń i innych. Za nami już święta, przed nami Sylwester i Nowy Rok, dlatego świąteczna bieganina już się skończyła. Znalazłam "chwilę" i wybrałam się "na sanki" tzn. ja robię zdjęcia, a braciak zjeżdża. Plusem jest to, że wszystko przykrył biały puch i zdjęcia są jak z bajki. Minusem - aparat nie wytrzymuje zbyt długo na mrozie, a przypomnijmy, to zwykła cyfrówka. Zrobiłam eksperyment i zamieniłam aparaty (zdjęcia są zrobione moim najstarszym, który jest bardziej odporny, a ten nowszy "mój" został w domu). Czasami zastanawiam się, czy nie fajnie byłoby kupić jakiegoś starego kompaktu, bo zdjęcia są na prawdę ciekawe z takiego aparatu... ale to tylko marzenia. A z resztą, najpierw zbieram na lustrzankę xD
Ale było zimno... ostatnio czytałam na blogu powiedzialem.pl (nwm czy dobrze napisałam), jak zdobyć nowych czytelników. Bo, nie oszukujmy się, 10 osób to troszkę mało. Poczytałam, poczytałam i nie jestem pewna, czy od nowa zakładać konto Cuane na facebooku czy nie. W sumie może większa ilość osób zainteresowałaby się blogiem, ale wśród znajomych raczej mało jest takich osób, które czytają takie rzeczy. Mało kto się teraz czymś interesuje na poważnie. Każdy siedzi przed monitorem i bez żadnego pożytku gapi się w niego. Mam na myśli głównie młodzież w moim wieku, choć przyznam, że znam i takich, którzy poza obowiązkiem szkolnym znaleźli sobie jakieś przyjemne zajęcie.

Tak więc tyle w tym temacie :)















U nas ładnie przysypało śniegiem :)
A poniżej trzy (takie same, ale inne) portrety psa. 







Życzę Wam wesołego Nowego Roku, żebyście go normalnie świętowali, bezwypadkowo. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2015. A sobie życzę więcej pomysłów xD

A przy okazji, wstawiam opowiadanie własnoręcznie napisane przeze mnie. Jak się bliżej przyjrzysz (przeczytasz), może zauważysz, że nie ma w nim wyraźnego wstępu ani zakończenia... to tylko po to, żebyś sobie uświadomił, iż jest to wycinek jakiejś większej CAŁOŚCI, którą będę publikować co jakiś czas :)


No name°

Rozdział 1

- To co robimy? - spytał Olek.
- Nie wiem, czy damy radę coś wskórać, mamy tylko trzy godziny. Ani strojów, ani kolęd... nie wiadomo nawet z kim pójdziemy. - odrzekł Jacek prędko. Rzeczywiście, sytuacja była beznadziejna, ale Olek nie zamierzał się poddać vancouverem, pamiętał, że od dawna chciał zacząć chodzić po kolędzie. Nim będzie za późno - myślał.
- Zawsze możemy dodać osoby z naszej paczki, przyjdą raz dwa, to nie problem. - odpowiedział.
- W trzy godziny?! Oszalałeś, Olek, proszę cię. Za nic w świecie nam się nie uda...
- Teraz to mi przypominasz takiego tchórzliwego psa. Nawet nie spróbuje, a już się poddaje! Nie poznaję cię, na prawdę. - odburknął złośliwie. Wiedział, że to go zmotywuje. Na świecie są ludzie, którym możesz powiedzieć: "stary, nie dasz rady" i się poddadzą. A inni, wręcz przeciwnie, będą chcieli udowodnić to, że się mylili. Do takich właśnie należał Suwak.
- Nauczymy się dwóch kolęd, trzecią zagra Natalia na flecie, a my będziemy cicho nucić.  - powiedział od razu, kiedy to mu wpadło do głowy.
- Zgadzam się. Nie będą narzekać, że mało... - odparł Olek.
- Zadzwońmy do nich. Nie mamy czasu do stracenia.
     Minęło zaledwie pół godziny, zanim na nogach stawili się w domu Jacka wszyscy z paczki. Rodzice chłopca uwielbiali przestronność, toteż salon był ogromny, a akustyka wręcz wspaniała, żeby śpiewać. Tylko Jackowi nie podobał się ten pomysł. Rok temu próbowali pójść po kolędzie, co im się nie udało. Pusty dom, rodzice wyjechali, siostry spędzały czas na dworze... wyśmenita okazja do próby. Tylko później był klops, bo dom ledwo stał po powrocie rodziców. Dlatego gdyby byli w domu, bylłoby bezpieczniej. Tylko pewnie by ich nie wpuścili.
- Jaka pierwsza kolęda? Jakieś propozycje? - Janek postanowił stać się przywódcą 'zgromadzenia'.
- Tradycyjne czy bardziej nieznane? - odrzekła z zamysłem Natalia.
- I takie, i takie. Będą się cieszyć z nieznanych i śpiewać znane razem z nami. Więcej zarobimy... - wtrącił Olek.
- A on jak zwykle!  Tylko o pieniądzach! - zdenerwował się Suwak.
- Ty masz ich aż nadto, więc nie wiesz, jak to jest! - wybuchł Olek. No, tak, znowu się zaczynaa...
      Mogłabym pisać, jak się kłócili, ale ważniejsze jest co innego.
- No, dobra, przestańcie. - odburknęła ostrzegawczo Natalia. - Obaj jesteście tak samo głupi... kłócicie się o nieistotne szczegóły...
- Ale... - wtrącił Olek.
- Dość. A jak nie, to idziemy do domu, prawda, Tomek?
- Tak! - odparł zadowolony, jakby dopiero teraz dali mu prawo do głosu, a on koniecznie chciał go wykorzystać.
- Proponuję 'Cichą noc'. - powiedziała Natalia. - To chyba najpopularniejsza kolęda...
- I bardzo wolna... następną trzeba wesołą! Niech będzie 'Gore gwiazda'. - zaproponował Tomek.
- To też jest popularne. - wtrącił prędko Olek - a może coś innego?
I tak droga kompromisu ustalili, co będą śpiewać. Wszystkie kolędy znali, więc zaoszczędzili czasu na przygotowania strojów. Wymyślili, że Natalia pomaluje każdego na trupy/straszydła, a ona sama będzie aniołem,  która "ma ich pilnować". Pomysł był całkiem dobry. Jednak prędko okazało się, że nie ma czym ich pomalować. Dlatego wymyślili, że będą diabłami. Ten pomysł też był dobry, z tym, że tylko Tomek miał rogi w domu i nie zdążyłby ich przynieść na czas.
- A po co nam stroje? Ważne, żebyśmy śpiewali dobrze... - powiedział Suwak. 'Oj, to będzie nieźle' - pomyślał Olek.
- To będzie problem! - zaśmiał się Tomek - wątpię, czy będą mogli znieść nasze "wycie do księżyca".
- Nie przesadzaj. Może jakoś wytrzymają. - zaśmiała się Natalia.
I tak zaczęli przekomarzać się nawzajem. Nie ma sensu opisywać tego wszystkiego, nieprawdaż?
Zanim się obejrzeli, minęła czwarta po południu. Nawet nie zauważyli, kiedy się ściemniło. Szybko ubrali się i zaczęli chodzić po wsiach.
- Idziemy tu? Wygląda strasznie... brr... - przestraszyła się Natalia.
- A co będziesz ludzi oceniać? Ha! Nie wygłupiaj się. Przyznaj, że masz niezłego stracha. - wytykał jej Olek.
- A ty się nawet boisz przyznać! - odpowiedziała.
- Ale ja  tam pójdę. Saam... - zdecydował się.
- Mądre. Światło zgaszone, tylko jakaś świeczka w oknie, otworzy mu jakaś starsza kobieta ze zmarszczkami, on się wystraszy. Co to za mózg? Żeby łazić po kolędzie samemu... - opowiadała Natalia, kiedy Olek poszedł.
- Nie oceniaj, bo sama będziesz oceniana. - wtrącił Tomek.
Suwak nie chciał się odzywać. Zrobiło mu się chyba źle, bo złapał się za brzuch.
- Co się dzieje, Jacek? - zaniepokoił się Tomek.
- Za dużo zjadłem cukierków u Sulewiczowej... ostrzegaliście mnie, ale jak zwykle... oh...
Po kilku minutach przyszedł Olek. Zaczął opowiadać o tym, że zastał w domu starszą babcię (Natalia miała jakiś dar jasnowidzenia), która została sama, bo rodzina się od niej odwróciła. Poczęstowała go ciastkami, herbatą, porozmawiali trochę, ale szybko przypomniał sobie o przyjaciołach.
Jednak te pięć minut w ciemności dla pozostałych były przerażające... jakby chwila trwała wieczność.

Dobranoc. Cuane!



Jestem wdzięczna za każdy komentarz od Was i każdą obserwację :)

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny post! :) Co powiesz na wspólną obserwację?

    OdpowiedzUsuń